Subaru Dex
Subaru Dex to jeden z tych samochodów, które na pierwszy rzut oka wydają się zupełnie zwyczajne, a po bliższym poznaniu okazują się wyjątkowo ciekawym fragmentem historii japońskiej motoryzacji. Mały, wysoki, pudełkowaty i pięciodrzwiowy samochód wygląda jak typowy miejski Subaru, ale jego pochodzenie jest znacznie bardziej skomplikowane. Dex był bowiem efektem współpracy, w której spotkały się interesy Subaru, Daihatsu i Toyoty.
Co jeszcze ciekawsze, samochód nie otrzymał charakterystycznego dla Subaru boksera ani napędu będącego wizytówką marki. Pod jego maską pracował niewielki czterocylindrowy silnik 1.3, a konstrukcyjnie był bardzo blisko spokrewniony z Daihatsu Coo i Toyotą bB. Subaru stworzyło więc samochód, który z zewnątrz miał udawać pełnoprawnego członka rodziny, choć technicznie pochodził z zupełnie innej gałęzi japońskiego przemysłu samochodowego.
Dex pojawił się w idealnym momencie dla pudełkowatych samochodów
Premiera Subaru Dex nastąpiła w Japonii w listopadzie 2008 roku. Był to okres, w którym japońscy producenci wyjątkowo chętnie eksperymentowali z wysokimi, krótkimi i bardzo funkcjonalnymi nadwoziami. Samochód miał tylko około 3,8 metra długości, ale dzięki niemal pionowym ścianom nadwozia oferował zaskakująco dużo miejsca w kabinie.
Nie był to przypadek. W Japonii niewielki samochód musiał radzić sobie z zupełnie innymi problemami niż typowy europejski hatchback. Liczyła się łatwość manewrowania w ciasnych uliczkach, wykorzystanie każdego centymetra przestrzeni i możliwość przewiezienia pięciu osób bez konieczności kupowania dużego auta.
Dex był właśnie odpowiedzią na te potrzeby. Jego sylwetka przypominała niewielkie pudełko postawione na kołach, ale ta „pudełkowatość” była w dużej mierze zaletą.
Nazwa Dex nie jest przypadkowym zlepkiem liter
Subaru tłumaczyło nazwę Dex jako nawiązanie do angielskiego słowa dexterity, oznaczającego zręczność, sprawność lub zręczność manualną. To całkiem trafna nazwa dla samochodu, którego podstawowym zadaniem było możliwie sprawne poruszanie się po mieście.
Nie chodziło przy tym o sportową zwinność. Dex miał być zręczny przede wszystkim w sensie praktycznym: łatwy do ustawienia na ciasnym parkingu, łatwy do prowadzenia i możliwie dobrze wykorzystujący dostępną przestrzeń.
Największa ciekawostka: to nie był konstrukcyjnie „typowy Subaru”
Dla miłośnika marki właśnie tutaj zaczyna się najciekawsza część historii. Subaru kojarzy się przede wszystkim z silnikami typu boxer, stałym napędem na cztery koła i charakterystycznymi samochodami takimi jak Impreza, Legacy czy Forester.
Dex był niemal zaprzeczeniem tego schematu.
Jego konstrukcja pochodziła od Daihatsu Coo, a Coo był spokrewniony z drugą generacją Toyoty bB. Subaru otrzymało więc gotową konstrukcję i dostosowało ją do własnej gamy oraz stylistyki.
W efekcie samochód nosił znaczek z sześcioma gwiazdami, ale jego techniczne DNA prowadziło do Daihatsu i Toyoty. To jeden z najbardziej wyrazistych przykładów tego, jak daleko może sięgać współpraca japońskich producentów.
Daihatsu Coo, Toyota bB i Subaru Dex – trzy twarze tego samego pomysłu
Porównanie tych trzech modeli jest bardzo interesujące. Toyota bB była najbardziej rozpoznawalną wersją całej rodziny. Miała charakterystyczny, niemal pudełkowy wygląd i była kierowana do klientów szukających nietypowego samochodu miejskiego.
Daihatsu Coo stanowiło bardziej praktyczne wcielenie tego samego pomysłu. Subaru natomiast nadało samochodowi własną twarz. Zmieniono między innymi przednią część nadwozia, grill, zderzak oraz detale stylistyczne.
Dzięki temu Dex nie wyglądał jak zwykły Coo z doklejonym emblematem Subaru. Projektanci starali się stworzyć własną interpretację małego, wysokiego samochodu.
Przód Dexa miał wyglądać bardziej agresywnie, niż sugerowały jego rozmiary
Jednym z charakterystycznych elementów stylistycznych były pionowo ustawione kierunkowskazy i światła przeciwmgielne. Do tego dochodził grill z motywem przypominającym skrzydła.
To interesujący zabieg stylistyczny. Samochód był niewielki, miał krótką maskę i wysokie nadwozie, a mimo to projektanci próbowali nadać mu bardziej zdecydowany wygląd. Chromowane elementy z tyłu dodatkowo wizualnie poszerzały samochód.
Właśnie dlatego Dex jest ciekawy z punktu widzenia historii designu. Nie próbowano ukryć jego pudełkowatych proporcji. Zamiast tego wykorzystano je i ozdobiono detalami mającymi nadać samochodowi bardziej „dorosły” charakter.
Pod maską pracował tylko jeden silnik
Subaru nie komplikowało oferty. Dex otrzymał wyłącznie jednostkę o pojemności 1,3 litra. Był to czterocylindrowy, szesnastozaworowy silnik DOHC z systemem zmiennych faz rozrządu.
Osiągał około 92 KM. Dzisiaj taka wartość może wydawać się skromna, ale Dex ważył około 1060 kg w wersji z napędem na przednią oś. W mieście nie potrzebował więc dużego silnika.
Najciekawsze jest to, że jego bliźniaczy Daihatsu Coo występował także z silnikiem 1.5 o mocy około 109 KM. Subaru zdecydowało się jednak na prostszą gamę i pozostawiło pod maską wyłącznie wariant 1.3.
To jeden z niewielu Subaru, w którym nie znajdziemy boksera
Dla fanów marki jest to prawdopodobnie najważniejsza ciekawostka techniczna. Dex korzystał z rzędowego czterocylindrowego silnika, a nie z charakterystycznego dla Subaru układu przeciwsobnego.
Oznacza to, że pod maską nie znajdziemy jednego z najbardziej rozpoznawalnych znaków firmowych japońskiej marki. Nie ma również charakterystycznego dla wielu Subaru połączenia boksera z symetrycznym napędem wszystkich kół.
Dex pokazuje więc, że w historii Subaru istniała także zupełnie inna droga – mały, prosty samochód miejski oparty na konstrukcji z grupy Daihatsu/Toyota.
Napęd 4x4 jednak pozostał
Historia nie kończy się jednak na przednim napędzie. Subaru oferowało Dexa również z napędem czterech kół. Było to o tyle interesujące, że samochód nie miał sportowych aspiracji, a mimo to można było wybrać wersję AWD.
W przypadku Japonii takie rozwiązanie miało bardzo praktyczne uzasadnienie. Samochód miejski może przecież trafić w regiony, gdzie zimą występują obfite opady śniegu. Dodatkowy napęd nie miał robić z Dexa terenówki, lecz poprawiać jego użyteczność w trudniejszych warunkach.
Wersja 4WD była przy tym cięższa – masa rosła do około 1120 kg. To niewielka różnica w świecie dużych samochodów, ale przy małym aucie miejskim jest już zauważalna.
Automat miał tylko cztery przełożenia
Dex otrzymał czterobiegową automatyczną skrzynię. Dzisiaj cztery biegi w samochodzie osobowym wydają się archaiczne, ale pod koniec pierwszej dekady XXI wieku w małych japońskich samochodach wciąż były spotykane.
Co ciekawe, zestawienie niewielkiego silnika, automatu i wysokiego nadwozia dobrze pasowało do charakteru auta. Dex nie był samochodem stworzonym do szybkiej jazdy po autostradzie. Jego naturalnym środowiskiem były ulice miejskie, skrzyżowania i krótkie przejazdy.
Przednia kanapa jest jedną z jego najbardziej charakterystycznych cech
Wnętrze Dexa kryje rozwiązanie, które dzisiaj może wydawać się nietypowe: przednie siedzenia miały formę szerokiej ławki. Taki układ zwiększał wrażenie przestronności i pozwalał nadać kabinie bardziej salonowy charakter.
To nie przypadek, że producent używał skojarzeń z sofą. Projekt wnętrza nie miał być sportowy ani kierowcocentryczny. Priorytetem było stworzenie niewielkiego samochodu, który od środka wydawałby się większy, niż wynikałoby to z jego wymiarów.
Tylna kanapa potrafiła zaskoczyć zakresem regulacji
W wersjach z napędem na przednią oś tylne siedzenie mogło przesuwać się w zakresie około 240 mm. To bardzo dużo jak na tak mały samochód.
Mechanizm pozwalał zdecydować, czy ważniejsze jest miejsce dla pasażerów z tyłu, czy przestrzeń bagażowa. Jeśli samochód jechał głównie z jedną lub dwiema osobami, kanapę można było przesunąć do przodu i zwiększyć możliwości przewozowe.
To rozwiązanie dobrze pokazuje filozofię Dexa: zamiast budować większy samochód, projektanci starali się maksymalnie wykorzystać jego wnętrze.
Dex miał tylko 3,8 metra, ale był wyższy od wielu większych aut
Wymiary samochodu wynosiły około 3800 mm długości, 1690 mm szerokości i 1635 mm wysokości. Długość była więc typowa dla małego samochodu miejskiego, natomiast wysokość zdecydowanie wyróżniała Dexa.
Taki stosunek wymiarów daje charakterystyczny efekt. Kierowca siedzi stosunkowo wysoko, drzwi są duże, a wsiadanie i wysiadanie nie wymaga schylania się tak mocno jak w niskim hatchbacku.
Z punktu widzenia projektanta to bardzo efektywny sposób wykorzystania przestrzeni. Nie trzeba wydłużać samochodu, żeby wygospodarować więcej miejsca nad głowami pasażerów.
To nie był następca żadnego klasycznego Subaru
Dex pełnił w gamie bardzo konkretną funkcję. Subaru miało samochody segmentu kei, takie jak modele z rodziny Pleo, a wyżej znajdowały się większe konstrukcje. Dex miał wypełnić lukę pomiędzy najmniejszymi modelami a większymi samochodami, takimi jak Impreza.
Właśnie dlatego jego pozycjonowanie jest ciekawsze, niż mogłoby się wydawać. Nie miał rywalizować z Imprezą osiągami. Miał przyciągnąć klienta, który potrzebował czegoś większego i bardziej praktycznego niż kei car, ale nie chciał kupować dużego samochodu.
Trzy wersje wyposażenia miały trzy różne charaktery
W momencie debiutu dostępne były wersje 1.3i, 1.3i-L oraz 1.3i-S. Sama nomenklatura pokazuje próbę rozdzielenia charakteru samochodu.
Podstawowa wersja była nastawiona na funkcjonalność. Odmiana i-L miała bardziej komfortowy charakter, natomiast i-S otrzymała sportowo stylizowane elementy. Nie zmieniało to jednak podstawowej mechaniki – wszystkie warianty korzystały z tego samego silnika 1.3.
To również ciekawa cecha japońskich samochodów z tamtego okresu: zamiast budować wiele różnych układów napędowych, producent mógł stworzyć kilka poziomów wyposażenia opartych na jednej sprawdzonej konstrukcji.
Pod względem bezpieczeństwa Dex był bardziej współczesny, niż sugeruje jego wygląd
Samochód otrzymał między innymi ABS z elektronicznym rozdziałem siły hamowania oraz Brake Assist. W wyposażeniu znajdowały się również przednie poduszki powietrzne, natomiast boczne i kurtynowe poduszki należały do wyposażenia opcjonalnego w zależności od konfiguracji.
W tamtym czasie nie było jeszcze oczywistością, że każdy mały samochód będzie wyposażony w rozbudowane systemy elektroniczne znane z dzisiejszych modeli. Dex reprezentował więc przejściowy etap rozwoju małych aut: prosty mechanicznie, ale już z coraz większą liczbą elektronicznych systemów bezpieczeństwa.
Dlaczego Subaru w ogóle potrzebowało takiego samochodu?
Odpowiedź kryje się w japońskim rynku. Subaru miało silną pozycję wśród kierowców zainteresowanych samochodami z napędem AWD i sportowym charakterem, ale nie każdy klient potrzebował turbodoładowanej Imprezy czy dużego Forestera.
Współpraca z Daihatsu pozwalała znacznie szybciej wejść do segmentu małych, praktycznych samochodów bez opracowywania całkowicie nowej konstrukcji od podstaw.
Był to więc typowy przykład racjonalizacji kosztów poprzez współdzielenie technologii. Z zewnątrz Subaru mogło zaoferować własny produkt, natomiast pod spodem korzystało z gotowej i sprawdzonej platformy.
Dex był kuzynem, a nie bratem bliźniakiem Toyoty bB
W internecie można czasami spotkać uproszczenie, że Dex to po prostu Toyota bB ze znaczkiem Subaru. To jednak zbyt duże uproszczenie.
Samochody rzeczywiście mają wspólne korzenie i są bardzo blisko spokrewnione konstrukcyjnie, ale Subaru otrzymało własną stylizację oraz własną ofertę wyposażenia i napędów. Najlepiej więc traktować je jako różne interpretacje tego samego pomysłu konstrukcyjnego, a nie identyczne samochody.
Właśnie dlatego Dex jest dziś ciekawym youngtimerem
Samochód nie stał się kolekcjonerską ikoną w rodzaju Subaru Imprezy WRX STI. Nie miał ogromnego spojlera, turbodoładowanego boksera ani rajdowego rodowodu. I właśnie dlatego łatwo go przeoczyć.
Jednocześnie dla osób interesujących się historią japońskiej motoryzacji Dex jest bardzo interesującym eksponatem. Pokazuje bowiem moment, w którym granice pomiędzy producentami zaczęły być coraz bardziej umowne. Jedna marka dostarczała konstrukcję, druga silnik lub platformę, trzecia wykorzystywała ją we własnej sieci sprzedaży, a klient otrzymywał samochód wyglądający na zupełnie odrębny model.
Krótka kariera i szybkie zniknięcie
Subaru Dex był produkowany od listopada 2008 roku do 2012 roku. Jego kariera trwała więc zaledwie kilka lat.
W 2010 roku przeprowadzono zmianę specyfikacji, ale nie doprowadziła ona do powstania zupełnie nowej generacji. Ostatecznie nazwa Dex zniknęła z oferty Subaru.
Krótki okres produkcji sprawił, że model nie zdążył na dobre zadomowić się w świadomości kierowców. Dzisiaj jest znacznie mniej oczywistym widokiem niż Impreza, Forester czy Legacy.
Największy paradoks Subaru Dex
Najbardziej interesujące w Dexie jest to, że praktycznie wszystko, co zwykle kojarzymy z Subaru, zostało tutaj postawione na głowie.
Nie ma boksera. Nie ma typowej dla marki konstrukcji symetrycznego AWD w każdym egzemplarzu. Nie ma sportowego charakteru. Nie ma też dużego silnika. Zamiast tego jest 1,3-litrowy rzędowy czterocylindrowiec, czterobiegowy automat, wysoka karoseria i ogromny nacisk na wykorzystanie przestrzeni.
A jednak samochód nosi emblemat Subaru i był oficjalnym członkiem japońskiej gamy tej marki.
Dex pokazuje inną twarz Subaru
Subaru Dex z lat 2008–2012 jest jednym z tych modeli, które przypominają, że historia producenta samochodów nie składa się wyłącznie z najbardziej znanych konstrukcji. Marka kojarzona z rajdami, bokserami i napędem na cztery koła miała również mały, pudełkowaty samochód miejski będący bliskim kuzynem Daihatsu Coo i Toyoty bB.
Jego największą zaletą nie była moc ani osiągi, lecz pomysłowość. Na niespełna czterech metrach długości udało się stworzyć przestronne wnętrze, regulowaną tylną kanapę, pięć miejsc i – w wybranych odmianach – napęd czterech kół.
To właśnie czyni Dexa ciekawym dzisiaj. Nie jest kolejnym Subaru, które próbuje imponować osiągami. Jest małym świadectwem czasów, w których japońscy producenci coraz śmielej dzielili się konstrukcjami, a jedna platforma mogła otrzymać trzy zupełnie różne osobowości. W przypadku Dexa jedną z nich ubrano w znaczek marki słynącej z rajdów i bokserów – i chyba właśnie dlatego ten niepozorny samochód zasługuje na znacznie więcej uwagi, niż sugerowałaby jego wielkość.














