Rolls-Royce Wraith I
Rolls-Royce Wraith I z lat 1938–1939 to jeden z tych samochodów, które na pierwszy rzut oka wyglądają jak klasyczny, dostojny Rolls-Royce, a dopiero po zajrzeniu pod karoserię pokazują, jak dużo pracy konstruktorzy wykonali, aby unowocześnić samochód tuż przed wybuchem II wojny światowej. Co ciekawe, Wraith był nie tylko następcą modelu 25/30. Był próbą połączenia tradycyjnej brytyjskiej filozofii budowy luksusowych samochodów z rozwiązaniami, które w drugiej połowie lat 30. zaczynały zmieniać sposób projektowania samochodów.
Produkcja trwała bardzo krótko. W Derby powstało zaledwie 491 podwozi, a samochody trafiały następnie do niezależnych firm nadwoziowych. Właśnie dlatego nie istnieje jeden charakterystyczny „fabryczny” wygląd Wraitha. Ten Rolls-Royce mógł być limuzyną, sedanem, samochodem turystycznym czy bardziej sportowo stylizowanym nadwoziem. Mechanika pochodziła od Rolls-Royce'a, ale ostateczny wygląd samochodu często zależał od zupełnie innej firmy.
Wraith nie był pierwszym Rolls-Royce'em o tej nazwie
Nazwa Wraith jest starsza, niż mogłoby się wydawać. Słowo to pochodzi ze szkockiego i można je tłumaczyć jako duch albo zjawa. Zanim w 1938 roku pojawił się seryjny model o tej nazwie, określenie „The Wraith” było już związane z jednym z samochodów zbudowanych na bazie 40/50 hp, czyli rodziny znanej przede wszystkim jako Silver Ghost. Nazwa nie była więc przypadkowym pomysłem marketingowym wymyślonym specjalnie dla nowego modelu.
W przypadku samochodu z 1938 roku określenie „duch” pasowało zresztą wyjątkowo dobrze. Rolls-Royce od dziesięcioleci budował swoją reputację wokół płynności pracy, ciszy i bardzo spokojnego sposobu przemieszczania się. Wraith miał te cechy rozwijać, ale jednocześnie otrzymał konstrukcję znacznie bardziej współczesną niż sugerowałby jego klasyczny wygląd.
Ostatni przedwojenny „mały” Rolls-Royce
Wraith zastąpił model 25/30, należący do mniejszych samochodów w ówczesnej gamie Rolls-Royce'a. „Mniejszy” nie oznaczał jednak samochodu kompaktowego w dzisiejszym znaczeniu tego słowa. Wciąż był to ogromny, ciężki i kosztowny samochód przeznaczony dla klientów oczekujących najwyższego poziomu komfortu.
Najważniejsze było to, że Wraith nie stanowił po prostu lekko zmodyfikowanego 25/30. Konstruktorzy zachowali pojemność silnika wynoszącą 4257 cm³, ale gruntownie zmienili jego konstrukcję. Sześciocylindrowa jednostka rzędowa otrzymała między innymi głowicę o przepływie poprzecznym. Dzięki temu układ kanałów dolotowych i wydechowych był nowocześniejszy niż w poprzedniku.
Właśnie takie szczegóły dobrze pokazują charakter Wraitha. Rolls-Royce nie próbował stworzyć samochodu, który miał imponować osiągami przy każdym ruszeniu spod świateł. Zamiast tego rozwijał rozwiązania, które miały sprawić, że jazda będzie bardziej płynna, cicha i przewidywalna.
Przednia oś inspirowana rozwiązaniem z Ameryki
Jedną z najciekawszych cech Wraitha było niezależne przednie zawieszenie. Dzisiaj jest to rozwiązanie całkowicie oczywiste, ale w 1938 roku wciąż stanowiło zauważalny krok naprzód w samochodzie tej klasy. Co jeszcze ciekawsze, konstrukcja przedniego zawieszenia była inspirowana rozwiązaniem stosowanym w amerykańskim Packardzie 120.
To interesujący przykład tego, że nawet tak konserwatywna marka jak Rolls-Royce potrafiła przyglądać się rozwiązaniom opracowanym poza Wielką Brytanią i wykorzystywać je wtedy, gdy uznawała je za wartościowe. Wraith nie był więc technicznym zamknięciem się na świat. Wręcz przeciwnie – jego konstruktorzy potrafili sięgać po rozwiązania z innych konstrukcji.
Przednie amortyzatory hydrauliczne również miały nietypową jak na tamte czasy cechę. Ich charakterystyka była powiązana z prędkością samochodu poprzez mechaniczny regulator. Oznaczało to, że układ tłumienia nie zachowywał się identycznie przy każdej prędkości. Rolls-Royce chciał w ten sposób połączyć wygodę z odpowiednią kontrolą nad samochodem.
Wciąż osobna rama, ale już spawana
Wraith zachował klasyczne dla epoki podwozie ramowe. Nadwozie nie było więc samonośną konstrukcją, jaką znamy z większości współczesnych samochodów. Ciekawostką jest jednak sposób wykonania samej ramy. Zamiast polegać wyłącznie na tradycyjnym nitowaniu, zastosowano konstrukcję spawaną.
To dobrze pokazuje moment, w którym powstał Wraith. Z jednej strony Rolls-Royce nadal pozostawał wierny rozwiązaniom typowym dla samochodów luksusowych z tamtej epoki. Z drugiej coraz śmielej wykorzystywał nowoczesne metody produkcji i projektowania.
W konstrukcji pojawiły się również elementy mające poprawiać sztywność i ograniczać masę. Samochód nadal był potężny, ale inżynierowie nie traktowali ciężaru jako czegoś, czego nie trzeba kontrolować.
Silnik miał 4,3 litra, ale Rolls-Royce nie podawał mocy w typowy sposób
Pod maską pracował sześciocylindrowy silnik rzędowy o pojemności 4257 cm³. Była to jednostka górnozaworowa, rozwinięta na bazie silnika z 25/30, ale z tak dużą liczbą zmian, że trudno traktować ją jako zwykłą modernizację poprzednika.
Rolls-Royce przez długi czas nie przywiązywał większej wagi do publikowania konkretnych wartości mocy maksymalnej. W tradycji marki znacznie ważniejsze było określenie, czy silnik jest „wystarczająco mocny”, niż chwalenie się liczbą koni mechanicznych. Wraith doskonale pasował do tej filozofii.
Napęd przekazywała czterobiegowa skrzynia manualna. Synchronizatory zastosowano na trzech najwyższych przełożeniach, co było kolejnym elementem pokazującym, że nie mamy do czynienia z konstrukcją będącą wyłącznie mechanicznym reliktem wcześniejszej dekady.
Hamulce z technologią Hispano-Suiza
Jednym z mniej oczywistych szczegółów Wraitha jest układ hamulcowy. Wszystkie cztery koła otrzymały hamulce bębnowe, ale kierowca nie musiał polegać wyłącznie na sile własnej nogi. Zastosowano mechaniczne wspomaganie hamulców rozwinięte na podstawie patentu Hispano-Suiza.
Rolls-Royce produkował ten mechanizm na licencji. To kolejny ciekawy przykład wymiany technologicznej pomiędzy producentami, których dzisiaj kojarzylibyśmy z zupełnie innymi tradycjami motoryzacyjnymi. Brytyjski Rolls-Royce wykorzystywał rozwiązanie francusko-hiszpańskiej marki, ponieważ uznawał je za odpowiednie dla swojego samochodu.
Wraith miał własny, wbudowany podnośnik
Jedną z najbardziej niezwykłych ciekawostek konstrukcyjnych jest fabryczny system podnoszenia samochodu. Wraith otrzymał hydrauliczny mechanizm pozwalający unieść samochód za pomocą układu obsługiwanego dźwignią umieszczoną pod siedzeniem pasażera.
Dzisiaj wygląda to niemal jak luksusowy gadżet, ale w rzeczywistości było praktycznym rozwiązaniem dla samochodu wyposażonego w duże koła szprychowe i ciężką konstrukcję. Właściciel nie musiał korzystać z typowego, przenośnego podnośnika w taki sposób, jak użytkownik zwykłego samochodu.
Co ważne, takie rozwiązanie dobrze pasowało do filozofii Rolls-Royce'a. Jeśli samochód miał być wyjątkowo dopracowany, to również czynności serwisowe można było rozwiązywać w sposób bardziej elegancki niż w przeciętnym aucie.
Koła szprychowe miały zdejmowane osłony
Wraith korzystał z 17-calowych kół szprychowych, ale ich wygląd nie zawsze zdradzał klasyczną konstrukcję. Szprychy mogły być przykryte zdejmowanymi tarczami. Dzięki temu projektant nadwozia otrzymywał większą swobodę w kształtowaniu wyglądu samochodu, a koła można było wizualnie zintegrować z resztą nadwozia.
Takie detale są dzisiaj łatwe do przeoczenia. W latach 30. były jednak częścią znacznie szerszego podejścia do samochodu, w którym podwozie, nadwozie i wyposażenie nie musiały pochodzić od jednego producenta.
Rolls-Royce dostarczał podwozie, a resztę tworzył ktoś inny
To prawdopodobnie najważniejsza rzecz, którą trzeba wiedzieć o Wraithcie I, jeśli chce się zrozumieć, dlaczego zachowane egzemplarze mogą wyglądać tak różnie. Rolls-Royce produkował samochód jako kompletne podwozie jezdne. Następnie trafiało ono do niezależnego zakładu nadwoziowego.
Wśród firm zajmujących się zabudowami znajdowały się między innymi Park Ward, H.J. Mulliner, Thrupp & Maberly czy James Young. Oznacza to, że dwóch właścicieli Wraitha mogło mieć samochody o zupełnie innym charakterze, mimo że pod spodem korzystali z tej samej konstrukcji Rolls-Royce'a.
W praktyce każdy egzemplarz był więc czymś w rodzaju indywidualnego zamówienia. Klient mógł zdecydować o typie nadwozia, jego proporcjach, wyposażeniu i wykończeniu. Z dzisiejszej perspektywy przypomina to bardziej współczesne programy indywidualizacji samochodów ultraluksusowych niż klasyczną produkcję seryjną.
Krótka produkcja sprawiła, że każdy egzemplarz jest dziś wyjątkowo interesujący
W latach 1938–1939 zbudowano 491 podwozi Wraitha. To bardzo mała liczba nawet jak na luksusowy samochód tej epoki. Co więcej, produkcja została zakończona w momencie, gdy świat znajdował się o krok od całkowitej zmiany priorytetów przemysłu.
Wybuch II wojny światowej oznaczał koniec spokojnego rozwoju cywilnych modeli Rolls-Royce'a. Fabryki musiały skoncentrować się na produkcji związanej z wysiłkiem wojennym, a Wraith pozostał jednym z ostatnich nowych modeli marki opracowanych przed wojną.
To właśnie krótki okres produkcji sprawia, że Wraith I jest dzisiaj znacznie rzadszy, niż sugerowałaby sama nazwa modelu. W dodatku każdy zachowany samochód może reprezentować zupełnie inną wizję przedwojennego luksusu, zależnie od firmy, która zbudowała jego karoserię.
Samochód na granicy dwóch epok
Wraith I jest szczególnie interesujący dlatego, że powstał dokładnie na granicy dwóch światów. Z zewnątrz mógł wyglądać jak klasyczny, ogromny brytyjski samochód z długą maską, pionową osłoną chłodnicy i nadwoziem wykonanym przez niezależnego rzemieślnika. Pod spodem znajdowały się jednak rozwiązania charakterystyczne dla coraz bardziej nowoczesnej motoryzacji.
Niezależne zawieszenie przednie, regulowane hydrauliczne amortyzatory, serwo hamulców, spawana rama, nowoczesna głowica silnika i zsynchronizowana skrzynia biegów tworzyły konstrukcję znacznie bardziej zaawansowaną, niż sugerował konserwatywny wygląd samochodu.
Właśnie dlatego Rolls-Royce Wraith I jest ciekawszy niż zwykły „stary Rolls-Royce”. To samochód, w którym spotykają się dwie filozofie: tradycyjne rzemiosło coachbuildingu oraz inżynieria przygotowująca markę na kolejne dziesięciolecia.
Dlaczego Wraith I jest tak ważny?
Wraith z lat 1938–1939 nie zdążył stać się długowiecznym bestsellerem. Jego historia została brutalnie przerwana przez wydarzenia, których producent nie mógł kontrolować. Mimo to konstrukcja odegrała ważną rolę w rozwoju mniejszych modeli Rolls-Royce'a.
Był następcą 25/30, ale nie ograniczał się do kosmetycznych zmian. Wprowadzał nową jakość zawieszenia i konstrukcji podwozia, rozwijał silnik o pojemności 4,3 litra i pozwalał klientom korzystać z ogromnej swobody przy wyborze nadwozia.
Najbardziej fascynujące jest jednak to, że Wraith I nie był samochodem produkowanym według dzisiejszej definicji seryjności. Rolls-Royce dostarczał techniczną bazę, a niezależni rzemieślnicy zamieniali ją w gotowy samochód. Dzięki temu 491 zbudowanych podwozi nie oznacza 491 identycznych samochodów. Każdy egzemplarz może być inną interpretacją tego samego pomysłu.
Wraith I pozostaje więc jednym z najbardziej interesujących przedwojennych Rolls-Royce'ów nie dlatego, że był największy, najmocniejszy czy najbardziej efektowny. Jego wyjątkowość polega na połączeniu nowoczesnej jak na 1938 rok techniki, tradycyjnego brytyjskiego coachbuildingu i niezwykle krótkiego okresu produkcji. To jeden z tych samochodów, w których historia motoryzacji dosłownie zatrzymała się tuż przed nadejściem zupełnie nowej epoki.


