Keohwa Korando

Keohwa Korando z lat 1983–1984 jest jednym z tych samochodów, które na pierwszy rzut oka wydają się dobrze znane, a przy bliższym poznaniu okazują się znacznie bardziej niezwykłe. Sylwetka bez trudu zdradza pokrewieństwo z Jeepem CJ, ale samochód nie nosi już amerykańskiej nazwy. To właśnie tutaj po raz pierwszy na dobre pojawia się nazwa Korando – później kojarzona przez dekady z koreańskimi samochodami terenowymi i SUV-ami.
Co ciekawe, Keohwa Korando nie był od początku zupełnie nowym modelem. To raczej kolejny etap długiej historii koreańskich Jeepów, która zaczęła się jeszcze przed powstaniem samej firmy Keohwa. W 1983 roku nastąpił jednak ważny moment: samochód przestał być tylko koreańskim odpowiednikiem Jeepa, a zaczął budować własną markę.
Nazwa Korando pojawiła się, zanim samochód naprawdę się zmienił
Jedną z najciekawszych rzeczy w historii tego modelu jest to, jak niewiele musiało się zmienić, żeby powstała nowa nazwa. Mechanicznie i konstrukcyjnie Korando nadal był mocno związany z wcześniejszymi Jeepami produkowanymi w Korei. Zmiana nazwy była jednak bardzo ważna wizerunkowo.
Keohwa nie mogła już po prostu oprzeć swojej przyszłości na amerykańskiej nazwie Jeep. Wcześniejsza współpraca z American Motors zakończyła się, a koreański producent musiał budować własną tożsamość. Korando było więc czymś więcej niż oznaczeniem modelu – było próbą powiedzenia: to nadal jest terenówka z rodziny Jeepa, ale teraz jest już koreańskim produktem.
„Korean Can Do” – slogan, który stał się legendą
Nazwa Korando jest powszechnie tłumaczona jako skrót od „Korean Can Do”. Brzmi jak typowe hasło marketingowe, ale w tym przypadku bardzo dobrze pasuje do sytuacji firmy. Keohwa próbowała udowodnić, że koreański producent może przejąć technologię wywodzącą się z USA i stworzyć na jej bazie własny samochód.
Istnieją również inne interpretacje rozwinięcia nazwy, ale to właśnie „Korean Can Do” najbardziej zakorzeniło się w historii modelu. Niezależnie od tego, którą wersję uznać za najbardziej dosłowną, nazwa była świetnym symbolem przemian koreańskiego przemysłu samochodowego.
To nadal był Jeep CJ, tylko bez napisu Jeep
Jeżeli postawić Keohwa Korando obok Jeepa CJ-5 albo CJ-7 z podobnego okresu, trudno nie zauważyć podobieństwa. Proste nadwozie, wysoka pozycja za kierownicą, krótkie zwisy, odsłonięte zawiasy i charakterystyczna terenowa sylwetka nie były przypadkiem.
Korando wywodził się bezpośrednio z koreańskiej produkcji Jeepów. Keohwa przejęła ich wytwarzanie w 1981 roku, a w kolejnych latach zaczęła stopniowo odchodzić od amerykańskiego oznaczenia. Zmieniła nawet wygląd przedniej części samochodu – między innymi układ listew grilla został zmodyfikowany, aby samochód mniej przypominał oryginalnego Jeepa.
To drobny szczegół, ale świetnie pokazuje sytuację firmy. Samochód był technicznie bardzo blisko swojego amerykańskiego przodka, jednak producent coraz wyraźniej potrzebował własnej identyfikacji.
Najpierw był Jeep, potem Keohwa, a dopiero później SsangYong
Dzisiaj wiele osób automatycznie łączy pierwsze Korando z marką SsangYong. Historycznie jest to jednak spore uproszczenie. Keohwa Korando z lat 1983–1984 nie był jeszcze SsangYongiem.
Samochód powstał pod marką Keohwa. Dopiero pod koniec 1984 roku przedsiębiorstwo zostało przejęte przez Dong-A Motor. W kolejnych latach samochód zmieniał więc właściciela i oznaczenia, a jeszcze później historia prowadziła do marki SsangYong.
Można więc powiedzieć, że pierwsze Korando było samochodem z wyjątkowo długim „drzewem genealogicznym”. W jego historii pojawiają się kolejno amerykańskie korzenie Jeepa, Shinjin Motors, Keohwa, Dong-A Motor i w końcu SsangYong.
Krótki samochód mógł pomieścić zaskakująco dużo osób
Jedną z największych ciekawostek pierwszego Korando były odmiany z wydłużonym rozstawem osi. Standardowa wersja miała rozstaw osi około 2390 mm, ale oferowano również konstrukcję wydłużoną do około 2895 mm.
Właśnie z niej wywodziła się niezwykła odmiana dziewięcioosobowa. Wyobrażenie dziewięciu osób w samochodzie, który z zewnątrz wygląda jak niewielki Jeep, może dzisiaj wydawać się absurdalne. W latach 80. miało jednak sporo sensu – szczególnie na rynku, gdzie samochód terenowy mógł pełnić jednocześnie funkcję transportera rodzinnego, pojazdu użytkowego i auta do pracy.
Wydłużony wariant stał się później znany jako Korando K9. To jeden z najbardziej charakterystycznych dowodów na to, że koreańscy konstruktorzy nie zamierzali ograniczać się do prostego odtworzenia amerykańskiego CJ.
Korando potrafił być terenówką, pickupem, vanem i karetką
Dzisiejsze SUV-y zwykle występują w kilku wersjach wyposażenia, ale ich nadwozia są praktycznie niezmienne. Pierwsze Korando było znacznie bardziej elastyczne. Na tej samej rodzinie konstrukcyjnej powstawały odmiany terenowe, pickupy, vany, samochody dla większej liczby pasażerów, a nawet wersje ambulansowe.
To bardzo dobrze pokazuje, jak postrzegano taki samochód. Nie był jeszcze typowym SUV-em dla prywatnego klienta. Był uniwersalną platformą, którą można było dostosować do konkretnego zadania.
Pod maską spotykały się różne światy
Wcześniejsze koreańskie Jeepy korzystały zarówno z amerykańskich silników AMC, jak i jednostek Isuzu. W okresie przejścia do Korando nadal widoczna była ta mieszanka wpływów.
Jednym z ważniejszych silników był 2,8-litrowy diesel Isuzu 4BA1. To bardzo charakterystyczny wybór dla samochodu, który miał być przede wszystkim praktyczny. Diesel nie oferował spektakularnych osiągów, ale zapewniał moment obrotowy potrzebny podczas jazdy z obciążeniem i w trudnym terenie.
W późniejszym rozwoju pierwszej generacji Korando pojawił się między innymi mniejszy diesel Isuzu C223. Wersje z tym silnikiem są już jednak związane przede wszystkim z okresem po przejęciu Keohwa przez Dong-A Motor, dlatego nie należy mieszać ich bezpośrednio z całym krótkim okresem produkcji Keohwa Korando.
Nie chodziło o prędkość
Keohwa Korando był samochodem z czasów, kiedy terenówka nie musiała imponować przyspieszeniem. Ważniejsze było to, czy potrafi powoli wspiąć się pod górę, przejechać przez błoto i wrócić z ładunkiem bez rozsypania się po drodze.
Napęd na cztery koła, reduktor, solidna rama i prosta konstrukcja tworzyły zestaw znacznie bardziej zbliżony do samochodu użytkowego niż współczesnego SUV-a. Kierowca nie miał do dyspozycji elektronicznych trybów jazdy, automatycznych systemów kontroli trakcji czy skomplikowanych asystentów. O tym, czy samochód przejedzie, decydowały głównie mechanika i umiejętności kierowcy.
Najdziwniejsza odmiana? Dziewięcioosobowe Korando
Jeżeli istnieje jedna wersja, która najlepiej pokazuje specyfikę pierwszego Korando, jest nią Family Deluxe. Odmiana ta pojawiła się jeszcze przed oficjalnym przemianowaniem gamy na Korando i oferowała aż dziewięć miejsc.
To ciekawy moment, bo pokazuje, że nazwa Korando nie narodziła się wraz z całkowicie nowym samochodem. Najpierw rozwijano samą konstrukcję i jej odmiany, a dopiero potem nadano całej rodzinie nową nazwę. W efekcie pierwsze Korando jest trochę samochodem przejściowym – wygląda jak stary Jeep, ale zapowiada już zupełnie nową epokę koreańskiej motoryzacji.
Dlaczego Keohwa musiała odejść od Jeepa?
Powód był bardziej skomplikowany niż zwykła chęć zmiany logo. Wcześniejsza historia koreańskiej produkcji Jeepów była związana z umowami licencyjnymi i zmianami właścicielskimi. American Motors wycofało się z Korei, a sytuacja wokół praw do produkcji i sprzedaży samochodów Jeep stała się problematyczna.
Keohwa, przejmując produkcję, znalazła się więc w bardzo nietypowej sytuacji. Miała fabrykę, doświadczenie, ludzi i konstrukcję, ale jednocześnie potrzebowała własnej nazwy. Korando było rozwiązaniem znacznie ważniejszym, niż sugerowałaby niewielka plakietka na nadwoziu.
To był początek marki, która przetrwała znacznie dłużej niż Keohwa
Keohwa Korando produkowane było tylko przez krótki okres – od 1983 do 1984 roku. Sama nazwa okazała się jednak wyjątkowo trwała. Po przejęciu firmy przez Dong-A Motor samochód nadal był rozwijany, a później trafił pod skrzydła SsangYonga.
Pierwsza generacja, bazująca na rodzinie Jeepa CJ, przetrwała aż do 1996 roku. Oznacza to, że konstrukcja, której korzenie sięgały jeszcze amerykańskich projektów z wcześniejszych dekad, była rozwijana i produkowana przez kolejne koreańskie przedsiębiorstwa przez niezwykle długi czas.
Nie pomyl go z Korando Family
W historii modelu łatwo o jeszcze jedną pomyłkę. Pod koniec lat 80. pojawiło się Korando Family, wykorzystujące zupełnie inną konstrukcję opartą na Isuzu Trooperze. Nie należy go utożsamiać z pierwszym Korando wywodzącym się z Jeepa.
To dwa różne światy. Pierwsze Korando było małą, prostą terenówką z otwartym lub półotwartym nadwoziem i bezpośrednimi korzeniami w Jeepie CJ. Korando Family było już znacznie większym samochodem, z zupełnie inną koncepcją konstrukcyjną.
Keohwa Korando wygląda jak stary Jeep, ale opowiada zupełnie inną historię
Największy urok Keohwa Korando polega na tym, że nie jest ono klasycznym przykładem „nowego modelu”. To samochód, w którym można zobaczyć moment przemiany całego producenta. Konstrukcja pochodzi z wcześniejszej epoki, część techniki ma amerykańskie i japońskie korzenie, ale nazwa, pod którą samochód miał rozpocząć własną karierę, była już koreańska.
W ciągu zaledwie kilku lat samochód przeszedł drogę od licencyjnego Jeepa do modelu będącego fundamentem jednej z najbardziej rozpoznawalnych koreańskich nazw w świecie samochodów terenowych. Co więcej, dokonało się to bez radykalnej rewolucji konstrukcyjnej. Zmieniono nazwę, rozwijano odmiany, modyfikowano szczegóły i stopniowo budowano własną tożsamość.
Keohwa Korando z lat 1983–1984 jest więc ciekawy nie dlatego, że był najbardziej zaawansowanym samochodem swojej epoki. Wręcz przeciwnie. Jego znaczenie wynika z tego, że był pomostem między amerykańskim Jeepem a późniejszą koreańską motoryzacją terenową. To właśnie na tej prostej, surowej konstrukcji zaczęła się historia nazwy, która miała przetrwać Keohwa, Dong-A Motor, SsangYonga, a później nawet kolejne zmiany właścicielskie i epoki motoryzacji.














